wczoraj chciałem/miałem  pójść na mecz ale okazało się że nie mam-jeszcze-stałej akredytacji,
poszedłem do Darka, zjadłem schabowego, wypiłem tatre, zjadłem flaczki i obejrzałem mecz,
a w tym samym czasie wrocławski śląsk sromotnie przegrywał z warszawską legią.